Agata & Adrian w ruinach pałacu

 

Jak mam być szczery, to starałem się nie nastawiać na klimat zdjęć. Już od jakiegoś czasu staram się nie myśleć o nadchodzącej sesji i wybranej miejscówce. Nie chcę mieć żadnych wyobrażeń w głowie. Zero upatrzonych kadrów. Chcę być zaskoczony i odkryć wszystko samemu. Inna sprawa, że praca na gorąco jest dużo bardziej ekscytująca. Człowiek się nie rozleniwia, tylko działa na 100% swojej kreatywności. Tak właśnie było tym razem. Spontaniecznie i bez planu. Wyszło obłędnie.