Agnieszka & Kamil na złomowisku

 

Jeśli mam wskazać najtrudniejszą sesję ślubną to właśnie wizyta na złomowisku nią była. Przewrotnie do powszechnie przyjętych zasad, ustaliłem czas pleneru na samo południe. Jakiż to był skwar. Tony rozgrzanego żelastwa zamieniło to miejsce w istny piekarnik. A nasza trójka w środku. Dlaczego zdecydowałem się na coś takiego? Prosta przyczyna. Światło. Topografia wybranej lokalizacji uniemożliwiłaby mi wykonanie większości ujęć, które możecie oglądać. Potrzebowałem światła, które dotrze do wszystkich zacienionych miejsc. Udało nam się przetrwać bez ofiar w ludziach, jednocześnie robiąc bardzo ciekawy materiał.