Ania i Aritz

 

Ten sezon był bardzo owocny w dwujęzyczne wesela. Lubię tak pracować, bo mam możliwość poćwiczyć języki, a samo przyjęcie mało kiedy wygląda jak typowe polskie wesele. Dzień spędzony z Anią i Aritzem będę wspominał jeszcze długo. Serdeczność i wesoły nastrój towarzyszył mi od przekroczenia progu domu Ani. Hiszpańscy goście jak i rodacy bawili się na takim luzie, że materiał powstawał niemalże sam. Zrobiłem sporo kilometrów wzdłuż ścian, stolików i parkietu. W trakcie przyjęcia wymknęliśmy się na 30 minut, by zrobić krótką sesję. Muszę powiedzieć, że tak krótki czas wystarczył by zrobić kilkanaście świetnych ujęć, które będą na pewno przyjemną pamiątką na lata.