Basia i Ernest

 

Dzień spędzony z rodziną Basi i Ernesta był niezwykły. Połączenie Pierwszej Komunii córek moich bohaterów z ich własnym ślubem to sytuacja, która nie zdarza się często. Miałem to szczęście, że mogłem uwiecznić to wydarzenie. Po tej nietuzinkowej ceremonii przyszedł czas na bardzo energetyczne wesele. Wszystko za sprawą Pary Młodej i luzu który od nich emanował na kilometr. Dostałem też zielone światło – czyli to co sprawia mi największą radość. Czuję się wtedy bardzo doceniony i obdarzony największym zaufaniem. „Rób swoje, wiemy że będzie dobrze :)” – nic więcej nie potrzebuję. W pracy bardzo pomogło mi zaangażowanie Basi w dbałość o detale – ozdoby kościoła jak i sali. To ważne, ponieważ detale to takie wytchnienie od energii i zabawy, która nas otacza przez cały dzień. Zdjęcia plenerowe wykonaliśmy w sposób spacerowy w innym dniu. Bez sztampy i ciśnienia. Wszystkie ujęcia wychodziły w naturalnie. To lubię. To lubią klienci. Wy też to lubicie?